Dlaczego Liechtenstein nie ma armii? Historia 80 i 81 żołnierzy

Na alpejskiej drodze wraca niewielki oddział. Nie słychać wiwatów po zwycięskiej bitwie, nie ma też wieści o poległych. A jednak z powrotem żołnierzy wiąże się zagadka: według popularnej historii wyruszyło ich osiemdziesięciu, a wróciło osiemdziesięciu jeden. Dodatkowy człowiek nie był ani jeńcem, ani zdobytym dla armii rekrutem. Ta historia prowadzi do znacznie ciekawszego pytania: dlaczego Liechtenstein nie ma armii, skoro kiedyś wysyłał żołnierzy na wojny? Odpowiedź kryje się w ostatniej wyprawie wojskowej księstwa, politycznych zobowiązaniach i kosztach utrzymywania niewielkiego kontyngentu. W 1866 roku jego żołnierze trafili na przełęcz w Alpach, ale nie uczestniczyli w walce. Niedługo potem państwo podjęło decyzję, która przetrwała do dziś. Żeby zrozumieć ten finał, trzeba oddzielić to, co potwierdzają historyczne dokumenty, od szczegółów anegdoty, która z czasem zaczęła żyć własnym życiem.

🕑 Czas czytania: ok. 4 min

Ostatnia wyprawa wojskowa Liechtensteinu prowadziła w Alpy

W XIX wieku Liechtenstein nie był państwem całkowicie pozbawionym żołnierzy. Jako członek Związku Niemieckiego miał obowiązek wystawiać kontyngent wojskowy, choć jego siły były niewielkie. Gdy w 1866 roku wybuchła wojna prusko-austriacka, książę Jan II oddał oddział do dyspozycji cesarza Austrii. Nie chodziło jednak o marsz na Berlin ani o udział w wielkiej bitwie. Żołnierze mieli pilnować zagrożonego kierunku na południu, ponieważ Włochy, sprzymierzone z Prusami, mogły uderzyć na austriacki Tyrol.

Liechtensteińczycy pełnili służbę wartowniczą na przełęczy Stelvio, znanej również pod niemiecką nazwą Stilfserjoch. Było to zadanie wojskowe, a nie wakacyjna wyprawa w góry. Wysokogórski posterunek oznaczał pilnowanie terenu, dyscyplinę i oczekiwanie na rozwój wydarzeń. Oddział przebywał tam od lata do początku września. Do starcia z przeciwnikiem nie doszło, więc żołnierze wrócili bez strat bojowych. Właśnie ta spokojna, choć prawdziwie wojskowa służba stała się tłem niezwykłej historii o liczbie ludzi wracających do domu. Dla rodzin czekających w księstwie najważniejsza była wiadomość, że nie trzeba opłakiwać poległych. Dopiero później uwagę przyciągnął osobliwy szczegół dotyczący powrotu.

Skąd wzięła się historia 80 żołnierzy i 81 powracających?

Najbardziej znana wersja brzmi jak żart: małe państwo wysyła na wojnę osiemdziesięciu ludzi, a po zakończeniu misji ma ich o jednego więcej. Opis tej anegdoty znalazł się również w materiałach historycznych przygotowanych przez Liechtenstein-Institut. Instytut przedstawia opowieść o dodatkowym człowieku jako popularną historię związaną z ostatnią wyprawą wojskową księstwa. Nie jest to jednak dowód, że armia Liechtensteinu rzeczywiście powiększyła się o nowego żołnierza. Liczba osób idących razem z oddziałem nie musi odpowiadać liczbie żołnierzy pozostających na jego stanie.

Co więcej, szczegóły liczebności nie są jednakowo przedstawiane we wszystkich opracowaniach. Historyczny leksykon podaje, że etatowy kontyngent liczył wówczas osiemdziesięciu dwóch żołnierzy. Z kolei komentarz do konstytucji, omawiający dokumenty z epoki, wspomina o osiemdziesięciu jeden mężczyznach, którzy wyruszyli na służbę. Dlatego prostego rachunku „osiemdziesięciu wyszło, osiemdziesięciu jeden wróciło” nie należy traktować jako bezspornej ewidencji wojskowej. Pewne pozostaje to, że oddział nie walczył, a anegdota zyskała niezwykłą popularność. Rozbieżności dotyczą też sposobu liczenia: czym innym jest etat całej jednostki, czym innym faktyczny skład wyprawy, a jeszcze czym innym grupa osób maszerujących wspólnie do domu. Bez tego rozróżnienia liczby tylko pozornie wyjaśniają zagadkę.

Kim był człowiek, który towarzyszył wracającemu oddziałowi?

W internetowych wersjach tej historii można spotkać różne odpowiedzi: przypadkowy podróżny, dezerter albo żołnierz, który postanowił zmienić armię. Brzmią efektownie, lecz nie są zgodne z wyjaśnieniem podanym przez Liechtenstein-Institut. Według tej publikacji dodatkowym człowiekiem był austriacki oficer towarzyszący oddziałowi w drodze do domu. Pełnił funkcję podobną do honorowej asysty. Nie trzeba więc wyobrażać sobie pojmania przeciwnika ani zaciągu nowego rekruta. Chodziło o oficera armii sprzymierzonego państwa, który odprowadzał powracających Liechtensteińczyków.

To rozróżnienie całkowicie zmienia sens słynnego paradoksu. Więcej osób w drodze powrotnej nie oznacza więcej żołnierzy w wojsku księstwa. Austriacki oficer nie stawał się przez samą obecność członkiem liechtensteińskiego kontyngentu. Również słowo „eskorta” bywa mylące, bo kojarzy się z konwojowaniem więźniów. Tutaj lepiej mówić o odprowadzeniu sojuszniczego oddziału i geście honorowym. Historia nadal zaskakuje, ale nie wymaga dopisywania ucieczki z frontu, zmiany stron konfliktu czy tajemniczego powiększenia armii. Austriak pojawia się w tej historii jako towarzysz drogi, nie jako bohater dramatycznej dezercji. Właśnie dlatego popularne internetowe wersje z dezerterem mogą wprowadzać w błąd.

Dlaczego Liechtenstein rozwiązał armię w 1868 roku?

Największy zwrot nastąpił nie na przełęczy, lecz po zakończeniu wojny. Związek Niemiecki, do którego należał Liechtenstein, rozpadł się w 1866 roku. Razem z nim zniknął obowiązek wystawiania kontyngentu wojskowego. Dla niewielkiego, niezamożnego wówczas księstwa utrzymywanie żołnierzy było kosztowne, a wśród mieszkańców i polityków budziło sprzeciw. Parlament nie chciał dalej finansować wojska, skoro państwo nie musiało już utrzymywać go z powodu zobowiązań związkowych. Decyzja o likwidacji armii wynikała z polityki i finansów, nie z rzekomego zwycięstwa odniesionego bez jednego wystrzału.

Ostatecznie książę Jan II wydał 12 lutego 1868 roku polecenie rozwiązania kontyngentu i przekazania wojskowego wyposażenia władzom. Od tej chwili Liechtenstein przestał utrzymywać stałe siły zbrojne. Nie oznacza to, że kraj ogłosił zakaz wszelkiej obrony albo że jego wcześniejsi żołnierze nagle zniknęli. Zakończyło się funkcjonowanie konkretnej państwowej formacji. Dla historii księstwa to znacznie ważniejsza zmiana niż słynne dodanie jednego człowieka do wracającej kolumny. Po wojnie nie trzeba było już organizować kolejnych poborów ani przeznaczać pieniędzy na utrzymanie kontyngentu. Ta decyzja zamknęła epokę, w której wojskowe zobowiązania wynikały z członkostwa w szerszym związku państw.

Jak Liechtenstein funkcjonuje dziś bez własnej armii?

Brak wojska nie oznacza braku służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Liechtenstein ma policję, a w sprawach bezpieczeństwa współpracuje z sąsiadami, przede wszystkim Austrią i Szwajcarią. Nie należy jednak upraszczać tego do twierdzenia, że szwajcarska armia automatycznie zastępuje liechtensteińską. Współpraca policyjna i pomoc w sytuacjach kryzysowych to nie to samo co własne siły zbrojne ani bezwarunkowa gwarancja militarna. Państwo prowadzi także politykę zagraniczną i uczestniczy w międzynarodowych działaniach na rzecz bezpieczeństwa.

Co ciekawe, konstytucja księstwa nadal przewiduje obowiązek obrony ojczyzny w razie zagrożenia dla obywateli zdolnych do noszenia broni, do określonego wieku. Poza taką sytuacją dopuszcza formacje uzbrojone tylko w zakresie potrzebnym policji i utrzymaniu porządku. Nie ma więc sprzeczności między brakiem stałej armii a istnieniem zasad dotyczących obrony kraju. Ostatnia wyprawa z 1866 roku pozostaje ciekawostką, lecz prawdziwy fenomen Liechtensteinu jest trwalszy: od ponad półtora wieku państwo funkcjonuje bez regularnego wojska, które kiedyś musiało utrzymywać. Zmienił się więc nie tylko stan osobowy wojska, ale sam sposób organizowania bezpieczeństwa i miejsce księstwa w europejskich sojuszach. To wyjaśnia, dlaczego słynna wojskowa anegdota ma tak zaskakujący dalszy ciąg.

Zobacz też

Źródła

Najczęstsze pytania

Dlaczego Liechtenstein nie ma armii?

Po rozpadzie Związku Niemieckiego w 1866 roku Liechtenstein nie musiał już wystawiać kontyngentu wojskowego. Utrzymanie żołnierzy było kosztowne, a parlament sprzeciwiał się dalszym wydatkom. Wojsko rozwiązano w 1868 roku.

Czy naprawdę 80 żołnierzy Liechtensteinu wróciło jako 81?

To popularna anegdota z ostatniej wyprawy wojskowej w 1866 roku. Liechtenstein-Institut opisuje dodatkowego austriackiego oficera towarzyszącego oddziałowi, ale źródła historyczne różnią się co do liczebności kontyngentu. Nie należy traktować 80 i 81 jako bezspornej ewidencji.

Kim był dodatkowy żołnierz z historii Liechtensteinu?

Według Liechtenstein-Institut był to austriacki oficer, który odprowadzał wracający oddział jako rodzaj honorowej asysty. Nie ma podstaw, by przedstawiać go jako jeńca, dezertera lub nowego żołnierza Liechtensteinu.

Czy żołnierze Liechtensteinu walczyli w 1866 roku?

Nie. Podczas wojny prusko-austriackiej pełnili służbę wartowniczą na przełęczy Stelvio w Tyrolu i nie uczestniczyli w działaniach bojowych.

Kto broni Liechtensteinu, skoro nie ma armii?

Liechtenstein ma policję i współpracuje z Austrią oraz Szwajcarią w zakresie bezpieczeństwa. Nie posiada jednak własnych regularnych sił zbrojnych. Konstytucja przewiduje obowiązek obrony kraju w razie zagrożenia.

Zobacz także na YouTube: Wysłali 80 żołnierzy. Wróciło 81. Co się stało?

Dodaj komentarz